Przeczytaliśmy

Zefiryna i brak uroku

Monika Jasek

Źródło grafiki: Monika Jasek

Od jakiegoś czasu nie czytałam nic z literatury młodzieżowej czy dziecięcej. Ostatnio raczej wybierałam tytuły zarówno poważniejsze (lub po prostu doroślejsze, literatura dla młodszych nie wyklucza poważnej tematyki!), jak i ważniejsze z perspektywy środowiska czy świata ogółem. Trochę jednak zmęczyło mnie czytanie o ludzkich tragediach, nieprzyjemnych wizjach przyszłości czy stanie przyrody, więc tym chętniej sięgnęłam po coś lżejszego. Zefiryna i księga uroków jednak nie do końca mnie zachwyciła.

Muszę przyznać, że mam pewien problem z polskimi autorami i raczej staram się ich unikać – może po prostu kiepska ze mnie rodaczka albo mam aż taki uraz po studiach polonistycznych i niekończących się listach lektur, które zwykle mnie nie porywały. Mimo to pomyślałam, że może już czas zakopać topór wojenny i dać szansę pisarzom z naszego podwórka. Sasza Hady to autorka nieźle przyjętego cyklu kryminalnego o detektywie Alfredzie Bendelinie oraz powieści Na końcu wchodzą ninja. Na co dzień pracuje w CD Projekt, w którym zajmowała się m.in. grą Wiedźmin 3: Dziki Gon.

Zefiryna to najbardziej niesforna księżniczka ze wszystkich Siedmiu Królestw. Od małego spędza czas, chodząc po drzewach, dokuczając służbie i płatając rozmaite figle. O ile w wieku dziecięcym wybacza się wszystkie psoty, o tyle u progu dorosłości już takie zachowania nie przystoją – zwłaszcza księżniczkom. Rodzicom spada kamień z serca, gdy ich pociecha otrzymuje zaproszenie od dawnej przyjaciółki Linnei, księżniczki Sarbancji. Wydaje im się, że wizyta na dworze trochę ostudzi temperament córki i nauczy ją manier. No cóż, nic bardziej mylnego, bo dopiero w gościnie u osieroconej przyjaciółki Zefiryna pokaże, na co ją stać.

Bohaterka dość szybko orientuje się, że w pałacu coś nie gra – i to nie tylko z powodu świeżej żałoby po śmierci księcia, ojca Linnei. Zefiryna cierpi na niespodziewane bóle głowy, a coraz częstsze przewidzenia i iluzje zaczynają ją przerażać. To pozwala wysnuć bardzo prosty wniosek: ktoś padł ofiarą uroku. Na pytanie, kto został zaczarowany – Linnea czy sama Zefiryna – nastolatka stara się odpowiedzieć, prowadząc potajemne śledztwo. Po pewnym czasie wcale nie jest już takie tajemne, ponieważ dołącza do niego coraz więcej osób. Chyba najbardziej do gustu przypadł mi Deru, pałacowy harfista, który skrywa pewną tajemnicę. Jest postacią zdecydowanie nieszablonową i najciekawszą ze wszystkich pojawiających się bohaterów. Trzeba przyznać, że to on wnosi także najwięcej humoru do opowiadanej historii. Zefiryna – mimo że w zamyśle miała być zabawną i psotną księżniczką – najczęściej bywa po prostu irytująca.

Niezwykły pałac i zagadka do rozwikłania powinny gwarantować rozrywkę na przynajmniej niezłym poziomie, ale niestety tym razem się to nie udało. O ile samo śledztwo jest dość ciekawe, o tyle rozwiązanie tajemnicy okazuje się przewidywalne i absolutnie nie ma w nim elementu zaskoczenia. To wielka szkoda, ponieważ główna bohaterka też nie należy do najciekawszych postaci. Co prawda ma dopiero siedemnaście lat, więc co nieco można jej wybaczyć, ale niekiedy jej absurdalne i nudne wypowiedzi wywołują uśmiech politowania. Bywa wręcz męcząca, przez co czytanie książki się wydłuża, a chwilami nie byłam już nawet zainteresowana, jak się skończy historia. Tak jak pisałam, do gustu przypadł mi Deru, któremu nie zaszkodziłaby odrobina dopracowania, ale jest postacią z krwi i kości, którego darzy się sympatią, choć na początku zasługuje bardziej na miano bad boya

Ja osobiście się zawiodłam – choć trudno mi powiedzieć, czego oczekiwałam. Dałam szansę polskiej powieści i zapewne przez jakiś czas nie wrócę do tytułów z naszego podwórka. Według mnie dla starszych i nieco już oczytanych odbiorców Zefiryna nie będzie najciekawszym doświadczeniem czytelniczym. Polecam ją za to młodszym czytelnikom, powiedzmy w wieku 11–13 lat, dla których niesforne księżniczki to najfajniejsze kompanki do zabawy. Baśniowa historia i żywiołowi bohaterowie przypadną im do gustu, lecz starszym już niestety nie.


autor: Sasza Hady
tytuł: Zefiryna i księga uroków
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
miejsce i data wydania: Kraków 2021
liczba stron: 400
format: 143 ✕ 205 mm
oprawa: broszurowa ze skrzydełkami


Monika Jasek

Polonistka z wykształcenia, skandynawistka w przyszłości. Miłośniczka nauki, jedzenia, filmów oraz seriali. Wielbicielka literatury dziecięcej, młodzieżowej i fantastycznej, a zwłaszcza dystopii. Zakochana w Norwegii i norweskim, ogląda, słucha i czyta wszystko, co powstało w kraju nad fiordami. Darzy miłością pieski i świnki morskie. Po godzinach nieśmiały cukiernik. Tylko myśli, czego można by się jeszcze nauczyć. Zastępca redaktor naczelnej tego przybytku.