Przeczytaliśmy

Żyli długo i szczęśliwie

Monika Jasek-Kryśka

Źródło grafiki: Monika Jasek-Kryśka

Dev od zawsze wierzył w miłość i baśniowe opowieści o niej. Czekał, aż to samo przydarzy mu się w życiu – bo przecież nie było innej możliwości. Charlie zaś uważał, że miłość to przereklamowana bzdura. Obaj spotkali się w programie Długo i szczęśliwie, choć każdy z innych pobudek. Nie wiedziałam, czego można się spodziewać po tej powieści, ale też dałam sobie szansę – zwykle nawet nie czytam komedii romantycznych, a jednak książka Alison Cochrun zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie.

Dwudziestoośmioletni Dev jest po prostu wielkim fanem miłości – zachwycił się nią już jako dziesięciolatek podczas wieczornego seansu programu telewizyjnego Długo i szczęśliwie. Od tamtej pory pochłaniał wszystkie historie romantyczne, marzył o tym uczuciu i pomagał innym je zdobyć. Nic też dziwnego, że dorosły już Dev jest producentem programu, w którym ludzie znajdują miłość. Czego jeszcze mogłoby chcieć tak duże – jak sam o nim mówi – serce?

Przede wszystkim miłości dla siebie, w której on sam nie ma szczęścia.

I na pewno nie niezdarnego podopiecznego, nowego Księcia z Bajki.

Dev wraca na plan nowego sezonu programu, choć tym razem jest zupełnie inaczej. Właśnie rozstał się ze swoim wieloletnim partnerem, z którym wciąż widuje się w pracy, a poza tym nie jest do końca w formie –od lat choruje na depresję. Wydaje mu się, że trudniejszy czas zaleczy powrotem do obowiązków, co nawet pozornie mu się udaje, dopóki nie poznaje Charlesa. To jego nowy podopieczny, któremu ma pomóc przebrnąć przez program i znaleźć Tę Jedyną. Nie będzie to ani trochę proste, ponieważ Charles zapowiada się na najgorszego Księcia z Bajki w historii programu – nie potrafi rozmawiać z uczestniczkami, ma napady lęku, nie przyszedł do programu po miłość, na pierwszym nagraniu wypada z samochodu, po czym zwraca posiłek na swojego producenta i opiekuna. Dev z jednej strony jest załamany, z drugiej – nieprzyzwoicie zachwycony. Spotkał właśnie najprzystojniejszego faceta.

Program rządzi się swoimi prawami i trzeba przystąpić do jego realizacji. Dev, jak przystało na zawodowca, przygotowuje Charliego do kolejnych zadań i pomaga mu przebrnąć przez trudniejsze momenty. W programie wiele się dzieje, co wymusza częste spotkania bohaterów. Ich relacja z czysto zawodowej szybko zmienia się w zażyłą oraz przyjacielską. Chętnie spędzają czas również poza planem, a Dev coraz bardziej zakochuje się w swoim podopiecznym. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Charlie prosi go o korepetycje z miłości – próbne randki, próbne pocałunki i zbliżenia. Dev tłumaczy to sobie chęcią pomocy oraz koniecznością zawodową, ale z każdym dniem czuje się coraz gorzej; nie chce oszukiwać, że te spotkania nic dla niego nie znaczą, a na szali jest znacznie więcej niż tylko złamane serce… W końcu dochodzi do załamania i Dev znika, odcinając się od wszystkich, zwłaszcza Charliego. Sytuacja wydaje się przegrana, ale to przecież program o miłości…

Długo i szczęśliwie pozytywnie mnie zaskoczyło – zwłaszcza to, że trudno było mi się oderwać od historii Deva oraz Charliego. Powieść napisana jest plastycznym językiem, dzięki czemu jest dość lekka i czyta się ją bardzo przyjemnie. Gdy rozpoczynają się nagrania do programu, akcja również zdecydowanie przyśpiesza – nie jest jednak za szybka i czytelnik nie pogubi się w wydarzeniach. Wręcz przeciwnie: poczuje się jak ich uczestnik i nawet nie zauważy, kiedy zacznie kibicować głównym bohaterom oraz frustrować się przez niesprzyjające okoliczności.

Mimo że powieść jest komedią romantyczną, autorka obok wątku miłosnego porusza ważny temat zdrowia psychicznego. Dev cierpi na depresję, którą ukrywa pod maską Fajnego Deva, u Charliego zaś zostały stwierdzone zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne oraz napady paniki. Każdy z nich zmaga się z chorobą na swój sposób, lecz autorka zwraca uwagę na to, jak często osoby chore są napiętnowane, odrzucane przez środowisko, samotne bądź obrzucane słowami typu „szaleniec”, „wariat”, „psychol”. Podobała mi się bardzo droga, jaką przeszli bohaterowie – od osób zamkniętych w sobie i zmagających się z chorobą w ukryciu, ponieważ „nie zasługują” na pomoc najbliższych, boją się odrzucenia oraz niezrozumienia, po osoby, które otwarcie mówią, że chorują, a jednocześnie znają swoją wartość: depresja czy zaburzenia psychiczne nie przekreślają szansy na normalną pracę, szczęście, miłość, udany związek. Dla mnie jako czytelniczki było to niezwykle pocieszające i szczerze dopingowałam bohaterów w pokonywaniu różnych trudności. Autorka umiejętnie wplotła motyw zdrowia psychicznego bez przesadnego moralizowania czy niepotrzebnego użalania się nad bohaterami.

Co do bohaterów – właściwie każdy z nich jest świetnie rozpisany. Być może czasami jest zbyt cukierkowo, ale myślę, że Devowi i Charliemu należało się nieco fajerwerków. Obaj bardzo przypadli mi do gustu, polubiłam również Jules, niezawodną przyjaciółkę Deva, oraz Parisę, dobrego ducha Charliego, gotową przebyć pół świata, by zadbać o swojego przyjaciela. Nacisk na przyjaźń jest bardzo widoczny w Długo i szczęśliwie, co może wydaje się mało odkrywcze, lecz właśnie dzięki przyjaźni, wsparciu najbliższych oraz miłości dochodzi do finału, który chciałoby się skomentować słowami: „Żyli długo i szczęśliwie”.

Reasumując, jeśli szukacie lżejszej powieści, która was wzruszy i rozbawi, a na koniec zostawi wspaniałe ciepło na serduszku, zdecydowanie warto sięgnąć po Długo i szczęśliwie. Tylko uważajcie – trudno ją odłożyć!


autor: Alison Cochrun

tytuł: Długo i szczęśliwie

przekład: Monika Skowron

wydawnictwo: W.A.B.

miejsce i data wydania: Warszawa 2022

liczba stron: 400

format: 135 × 210 mm

oprawa: miękka ze skrzydełkami


Monika Jasek-Kryśka

Polonistka z wykształcenia, skandynawistka w przyszłości. Miłośniczka nauki, jedzenia, filmów oraz seriali. Wielbicielka literatury dziecięcej, młodzieżowej i fantastycznej, a zwłaszcza dystopii. Zakochana w Norwegii i norweskim, ogląda, słucha i czyta wszystko, co powstało w kraju nad fiordami. Darzy miłością pieski i świnki morskie. Po godzinach nieśmiały cukiernik. Tylko myśli, czego można by się jeszcze nauczyć. Zastępca redaktor naczelnej tego przybytku.