Przeczytaliśmy

Przypowieść o Lalani

Monika Jasek

Źródło grafiki: Monika Jasek

Uwielbiam literaturę dla dzieci i młodzieży – tuż obok reportaży to ona sprawia mi najwięcej przyjemności i najlepiej ją rozumiem. Od Lalani z dalekich mórz nie mogłam się oderwać. Zdradzę Wam pewien sekret: najbardziej podobają mi się powieści autorów, którzy mają azjatyckie korzenie. Zwykle ich historie różnią się od tego, do czego już przywykliśmy, a przecież książki to świetny sposób na podróże bez wychodzenia z mieszkania.

Lalani to dwunastoletnia dziewczynka, która mieszka z ukochaną mamą na wyspie Sanlagita. Jej ojciec dawno temu zginął na morzu, ponieważ jak wielu innych żeglarzy wyruszył na poszukiwanie wyspy Isa – i jak inni nie osiągnął celu. Sanlagita to dziwne miejsce: ptaki tu nie śpiewają, nad wodą unosi się tajemnicza mgła, a złowieszczy cień rzuca góra Kahna. Powiadają, że góra jest przeklęta, ale można ją udobruchać codziennymi modlitwami i przykładnym życiem. A przede wszystkim: nigdy się na nią nie wspinać.

Na Sanlagicie do szkoły chodzą tylko chłopcy, którzy uczą się zawodu, między innymi żeglugi, rybołówstwa czy budowy łodzi. Kobiety zajmują się dziećmi, domem i zwykle są szwaczkami. Muszą jednak bardzo uważać, ponieważ ukłucie igłą może oznaczać śmierć. Wioską rządzi mędrzec, menyoro, który ustala prawa i reguły panujące na wyspie – bez względu na to, czy są sensowne czy też nie.

Ludzie na wyspie mają swoje dobre i złe strony. I tutaj wkracza do historii realizm: menyoro udaje, że jest wybrańcem i zna odpowiedź na każde pytanie, wujek dziewczynki, Tam-Tam, i kuzyn Kul są nieprzyjemni, wredni i równie przerażający co góra Kahna, a Lalani chce złamać reguły Sanlagity, by ratować najbliższych. Dziewczynka, próbując zawrócić zbłąkane stado zwierząt, wspina się na górę, gdzie poznaje tajemniczą istotę… i wszystko się zmienia. Na początek spada wyczekiwany od miesięcy deszcz. Gdy mija początkowa radość, a opady nie ustają i zaczynają się tworzyć powodzie, mieszkańcy szukają winnego. Ponieważ ktoś widział, jak Lalani schodzi z góry, podejrzenie pada na nią – i to wystarczy, by wszyscy się od niej odwrócili. A prawdziwa podróż i zmiana świata dopiero przed dziewczynką.

Mimo że mamy w powieści motyw drogi, nie jest to epickie wezwanie do wyprawy. Jest za to zdeterminowana dziewczynka o czystym sercu, gotowa zaryzykować przepłynięcie morza, by odnaleźć wyspę Isa, bo tam – podobno – można odnaleźć szczęście. Lalani nie zależy na żadnym bogactwie, ale pragnie zdobyć rośliny, z których jej przyjaciółka Veyda zdoła przygotować lekarstwa dla wszystkich chorych, w tym jej matki, która ukłuła się w palec…

Droga oczywiście jest kręta i pełna zasadzek, Lalani musi być czujna i pamiętać, w jakim celu wyruszyła w podróż. Nie bez powodu wcześniej zdradziłam, że najciekawsze są dla mnie powieści autorów o azjatyckich korzeniach. Autorka, Erin Entrada Kelly, to amerykańska pisarka, ale pochodzi z Filipin. Lalani jednak nie jest reopowieścią filipińskich baśni, Kelly korzysta z nich, by tworzyć swoje historie. Dlatego opowieść o dziewczynce jest przeplatana krótkimi autorskimi przypowieściami z Sanlagity. Kelly inspiruje się tym, co dają jej Filipiny, i tworzy własne istoty i potwory zamieszkujące świat bohaterki: śmiertelnie niebezpieczne komary goyuk czy lud Mindorenów. Myślę jednak, że znajomość folkloru filipińskiego, choć pozwala na pełniejszy odbiór tej historii, nie jest konieczna do jej zrozumienia.

 Lalani z dalekich mórz nie jest opowieścią o superbohaterce. Jest historią o bohaterskiej dziewczynce, która była gotowa się poświęcić dla dobra innych. Akcja toczy się powoli i spokojnie, a mimo to trudno się oderwać od książki. Szczególnie ujęło mnie oddanie głosu wszystkim postaciom i stworzeniom, dzięki czemu powstaje wielowarstwowa historia. Samo zakończenie jest o wiele łagodniejsze, niż moglibyśmy się spodziewać, ale pasuje do reszty książki i nie można uznać takiego rozwiązania za mniej satysfakcjonujące. Lalani to liryczna opowieść, ukłon w stronę filipińskiego folkloru i przypomnienie czytelnikom, że nie trzeba być bohaterem, by czynić rzeczy wielkie.


autor: Erin Entrada Kelly
tytuł: Lalani z dalekich mórz
przekład: Maria Jaszczurowska
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
miejsce i data wydania: Kraków 2021
format: 145 × 205 mm
liczba stron: 320
oprawa: twarda


Monika Jasek

Polonistka z wykształcenia, skandynawistka w przyszłości. Miłośniczka nauki, jedzenia, filmów oraz seriali. Wielbicielka literatury dziecięcej, młodzieżowej i fantastycznej, a zwłaszcza dystopii. Zakochana w Norwegii i norweskim, ogląda, słucha i czyta wszystko, co powstało w kraju nad fiordami. Darzy miłością pieski i świnki morskie. Po godzinach nieśmiały cukiernik. Tylko myśli, czego można by się jeszcze nauczyć. Zastępca redaktor naczelnej tego przybytku.