KsiążkaRóżności

Miłość w literaturze – dawniej i dziś

Miłość jest uczuciem, które od wielu pokoleń towarzyszy człowiekowi na każdej płaszczyźnie jego życia. O tym przymiocie na przestrzeni wieków napisano już mnóstwo prac: naukowych, artystycznych, literackich, muzycznych, poetyckich, malarskich i innych. Mimo to wciąż wydaje się on nieznany, a przez to fascynujący. Nie inaczej jest w przypadku tej pracy, której zamiarem jest porównanie obrazu miłości w dwóch dziełach poetyckich: W Weronie autorstwa Cypriana Kamila Norwida oraz Kochankowie z ulicy Kamiennej napisanego przez Agnieszkę Osiecką. Już na wstępie warto zaznaczyć, iż oba utwory w mniej lub bardziej widoczny sposób nawiązują w poruszanej problematyce do twórczości Williama Szekspira.

W wierszu W Weronie, napisanym w 1848 roku, już sam tytuł wskazuje, że podmiot liryczny w swoich rozważaniach będzie się odwoływał do nieszczęśliwej historii najsłynniejszej pary kochanków na świecie – Romea i Julii. W Kochankach z ulicy Kamiennej osoba mówiąca również przywołuje twórczość wybitnego angielskiego dramatopisarza epoki elżbietańskiej oraz jego najbardziej znaną parę bohaterów. Jednakże w obu tych tekstach nawiązania do literatury barokowego mistrza przedstawione są w zupełnie innych kontekstach. Czynnikiem rozróżniającym je jest niewątpliwie epoka, w jakiej oba utwory się ukazały: wiersz Osieckiej należy do poezji współczesnej, dlatego też skupia się na problemach znanych obecnie każdemu człowiekowi; utwór Norwida zaś powstał w epoce romantyzmu, wpisując się w tamtejszą konwencję uczuciowości i wiary w nieznane, a nawet znacznie ją poszerzając.

Podmiotem lirycznym w dziele Osieckiej jest osoba żyjąca we współczesnym świecie, która z perspektywy obserwatora analizuje wydarzenia składające się na tematykę wiersza. Dominuje tutaj liryka refleksyjna, gdyż osoba mówiąca przedstawia nie tylko swoje obserwacje, lecz także wynikające z nich wnioski, refleksje i przemyślenia.

Również w poezji Norwida podmiotem lirycznym jest człowiek będący obserwatorem otaczającej go rzeczywistości i miejsca, którym jest symboliczny grób tragicznych kochanków, znajdujący się w tytułowej Weronie, we Włoszech. W tymże utworze przeważa liryka refleksyjno-filozoficzna, podmiot bowiem uwyraźnia swoje przemyślenia, jednocześnie polemizuje z filozoficznymi pojęciami ludzkiej pamięci i gromadzonych wspomnień, łącząc je z naturą tragicznej, bo nieszczęśliwej, miłości. Ten wiersz jest oparty na swego rodzaju aluzji literackiej – Norwid historię kochanków potraktował niezwykle metaforycznie. Dla niego jest ona przyczynkiem do głębszych rozważań o miłości jako uczuciu, w tym przypadku jakże niszczącym. Swoje rozważania skierował przede wszystkim w stronę ciszy i spokoju, jakie panują po tragicznych losach Romea i Julii.

W Kochankach z ulicy Kamiennej podmiot liryczny przedstawia anonimową parę zakochanych i ich, zdawałoby się, zwyczajne – o ile w ogóle miłość może być zwyczajna! – uczucie. Tytułowi kochankowiesą zwykłymi, darzącymi się uczuciem młodymi ludźmi, jakich wiele w każdym miejscu na świecie. Ich anonimowość, a także zbiorowe wystąpienie w przedostatnim wersie utworu, wskazują, iż nie jest celem ukazanie konkretnej pary młodych-zakochanych, rozumianych jako indywidualne jednostki, lecz o posłużenie się ich przykładem, a nawet swoistym toposem.

W wierszu W Weronie Norwida już w pierwszej strofie podmiot liryczny wyraźnie nawiązuje do postaci szekspirowskich, co zawiera w słowach:

Nad Kapuletich i Montekich domem (..)

Następnie skupia się na pokazaniu błękitnego nieba ponad opłukanym przez deszcz domem. Symbolika nieba jest tutaj kluczowa, ponieważ oznacza nieprzemijalność, spokój, szczęście oraz miejsce spotkania z Bogiem. Deszcze zaś oczyszczają, przerywają wszelkie waśnie i spory, a także zmieniają – klarują – ludzkie uczucia. Z kolei oko jawi się jako alegoria boskiej opatrzności i czuwania wszechmocnego Boga ponad światem ludzi.

W wierszu Agnieszki Osieckiej natomiast pospolitość miejsca i wielokrotne powtórzenia słów zawartych w tytule podkreślają powszedniość i konwencjonalność przedstawianych wydarzeń oraz fakt, iż nie są one w żaden sposób wyjątkowe. Miłość kochanków z Kamiennej opisana została z naciskiem silnie uwydatniającym jej pospolitość. Uczucie, kojarzące się z porywami serca, szaleństwem, emocjonalnością, niepohamowaną żądzą, namiętnością i motylami w brzuchu,tu zostaje sprowadzone do drobnych gestów i prozaicznych czynności, takich jak: picie piwa, trzymanie się za ręce, jazda tramwajem. Czyny te człowiek popełnia każdego dnia, czasem nawet ich nie zauważając.

W dziele Norwida Bóg ,,patrzy” na zniszczenia, jakich dokonało uczucie w domach rodów Montekich i Kapuletich. ,,Widzi” gruzy, zniszczone bramy prowadzące do ogrodu, słowem: obraz przedstawiający zanik wszelkiego bezpieczeństwa i spokoju, tak przecież ważnego w każdym domu rodzinnym. Stwórca zsyła więc na Ziemię gwiazdę, aby przyniosła szczęście i ukojenie wszystkim cierpiącym z miłości. Spadająca gwiazda jest właśnie symbolem nadziei, a wraz z nią przyszłego szczęścia i radości. W utworze zaś staje się aluzją do wielkiej miłości zakochanych, którzy zginęli jako ludzie, lecz odrodzili się w życiu pozaziemskim – w raju.

Osiecka tworzy obraz miłości poprzez zastosowanie zaprzeczenia: ukazanie tego, czego kochankowie nie posiadają i nie robią, zatem: nie dają sobie kwiatów, nie czytają dzieł Szekspira. Są ludźmi ubogimi, którzy żywią się chlebem i piwem, marzną im ręce zimą. Ubóstwo idzie w parze z brakiem wykształcenia, ponieważ wcale Szekspira nie znają. Wers ten może jednocześnie sugerować, iż nie są oni zdolni do cieplejszych i subtelniejszych uczuć, wszak Romeo i Julia to sztuka powszechnie uznawana za sceniczne przedstawienie ideału miłości. Lecz to nie koniec niejednoznaczności w tym stwierdzeniu. Może ono także świadczyć zupełnie przeciwnie od powyżej zarysowanych wniosków – o tym, że kochankowie nie są teoretykami miłości, lecz jej praktykami.

Strofa trzecia w wierszu W Weronie przedstawia cyprysy, będące drzewami uznawanymi za długowieczne i nieśmiertelne. Dawniej obsadzano nimi dookoła cmentarze, gdyż wierzono, że odganiają złe duchy. W takim właśnie cyprysowym grobie spoczywają Romeo i Julia. Personifikacja cyprysów pozwala zwrócić uwagę na wielkość miłości szekspirowskich kochanków. Podmiot liryczny nazywa łzą spadającą gwiazdę, która obrazuje rozpacz nieba po śmieci pary. Z kolei spadająca gwiazda, jako symbol nadchodzącego szczęścia, daje wszystkim znać, że Romeo i Julia (nazywana w utworze Juliettą) żyją i są szczęśliwi, a ich miłość przecieka groby, będąc wieczną i stojącą ponad wszelkim czasem.

W Kochankach z ulicy Kamiennej los tytułowych zakochanych budzi litość: ich ubóstwo, stare, zmięte kiecki, spierzchnięte i zmarznięte ręce, a przede wszystkim monotonia i szarość ich codziennej egzystencji. A przecież miłość powinna być piękna, budzić zachwyt, nawet gniew, ale nie litość. Kochankowie z Kamiennej są brzydcy, brudni, odziani w stare ubrania – w żaden sposób nie przypominają pięknych i nieskalanych bohaterów najsłynniejszych romansów, nie tylko w ujęciu Szekspira. A jednak w nich także, jak w bodaj każdym człowieku, tkwi pragnienie miłości silniejszej niż życie i śmierć.

W utworze Norwida spadającą gwiazdę obserwują także ludzie uczeni i wszechstronnie wykształceni, którzy starają się racjonalnie wytłumaczyć, iż był to zwykły meteor, a nie żadna łza. Stwierdzają także, że nikt nie oczekuje spadającej gwiazdy. Ale czy jest to prawdą? Skoro spadająca gwiazda jest symbolem szczęścia, miłości i nieprzemijalności uczuć, to czy rzeczywiście ludzie na nią nie czekają, choćby w głębi swojej duszy? Autor tę kwestię pozostawił niewyjaśnioną, skierował tym samym wątpliwość do odbiorców i pytał ich o ich prawdę.

W liryku Osieckiej proza życia doprowadza młodych-zakochanych do wyjścia na ulice, a nawet swoistego buntu. W końcu, świadomi otaczającej ich pustki, zaczynają domagać się swoich Romeów i swoich Julii. Ci ludzie być może tramwajem jeżdżą w podróż i są silnie zakorzenieni w nudnej rzeczywistości, ale ich deklaracja dowodzi tego, że potrzebują jakiejś zmiany, na którą ich, jako pojedyncze jednostki, kompletnie nie stać, dlatego grupowo starają się ją wywalczyć. Na pewno chcieliby pojechać w romantyczną podróż w ciepłe kraje, lecz jak mają to zrobić, skoro nie posiadają odpowiednich środków? Sami są zmuszeni stworzyć sobie egzotykę dnia codziennego. Tramwaj zatem może stać się ich symbolem możliwości, drogi prowadzącej do jakiejkolwiek zmiany. W porywie młodzieńczych uczuć wychodzą więc na ulice protestować. Pytanie tylko, przeciw komu ta demonstracja. Kim są owe zbiry, łajdaki, które odbierają młodym prawo do miłości? To szara rzeczywistość, opierająca się na codziennych obowiązkach, zmęczeniu, przygnębieniu, tłamsząca wyższe uczucia, niszcząca młodość i piękno. Transparenty i okrzyki przypominają młodzieńczy strajk, który, choć nagły i gwałtowny, jest także krótki. Mimo deklaracji: my na Kamienną już nie wrócimy, ostatnie wersy wiersza świadczą o poniesionej klęsce:

(…) potem znów cicho, potem znów ciemno, potem wracają znów na Kamienną.

Zastosowane w tym wersie anafory dobitnie pokazują zrezygnowanie i bezsilność młodzieży, która rozgoryczona musi wracać na swoją nędzną ulicę. Wszystko więc wraca na swoje miejsce, czyli do punktu beznadziejnej szarości, maleńkości uczuć, monotonnych podróży komunikacją miejską. Młodzi wracają na Kamienną, gdzie dalej muszą prowadzić życie ludzi z marginesu społecznego, lękając się policji i wierzycieli.

Cyprian Kamil Norwid w swoim wierszu kontrastuje ze sobą przemijalność tego, co stworzył człowiek (Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów, Na rozwalone bramy ogrodów), z trwałością sfery uczuć, która przejawia się we współczuciu okazywanym człowiekowi przez naturę, zawierającą się w motywie spadającej gwiazdy. To właśnie ona staje się przedmiotem sporu między cyprysami – według których jest ona łzą znad planety, czyli symbolem współczucia, jakie niebo okazuje niedoli ludzkiej – a ludźmi światłymi i wyuczonymi, twierdzącymi, że jest to zwykłe zjawisko meteorologiczne. Widoczna jest tutaj spora różnica w interpretowaniu znaczenia owego wydarzenia. Odmienne postrzeganie roli gwiazdy ma swoje konsekwencje dla człowieka. Druga interpretacja, ludzka i czysto racjonalna, sprawia, że człowiek pozostaje samotny, gdyż jego losy są niebu obojętne. On sam nie ma prawa oczekiwać od nieba ingerencji w koleje swojego życia. Zupełnie inne postrzeganie gwiazdy prezentują cyprysy. Według nich daje ona człowiekowi poczucie czyjejś interwencji – nieba lub wszechświata. To właśnie te przymioty mogą aktywnie uczestniczyć w ludzkiej egzystencji, stając się podporą, dzięki której życie będzie choć odrobinę łatwiejsze i znośniejsze, gdyż człowiek nie będzie pozostawiony sam sobie. Owe emocjonalne postrzeganie jest cechą charakterystyczną dla epoki romantyzmu, podobnie jak wizja natury sprzężonej z ludzką dolą.

Agnieszka Osiecka w swoim utworze nie daje jednoznacznej odpowiedzi na to, jak współcześnie należy postrzegać miłość ani czym ona jest, pozostawiając w tym miejscu pole do dyskusji dla odbiorcy. Ma wszakże rację, gdyż każdy interpretuje to uczucie i doświadcza go na swój własny sposób. W końcu miłość romantyczna diametralnie różni się od miłości matczynej czy przyjacielskiej. Konsensusem rozważań nad utworem niech będzie stwierdzenie, iż we współczesnym świecie miłość jest bardzo potrzebna, by wzajemnie wspierać się w trudnych chwilach, nie tylko wojny w Ukrainie czy widma światowego kryzysu, ale także w obliczu codziennych rozterek i bolączek. Niech ta puenta będzie najważniejszym wnioskiem niniejszej pracy, pokrótce tylko zarysowującej szeroki przecież obraz miłości w perspektywie dawnej (choć wcale nie tak dawnej, jak mogłoby się wydawać) i współczesnej.

Wiele jest sposobów ukazania miłości jako uczucia wszechpotężnego, niszczącego, ale także zmuszającego do działania. Pisarze, poeci, malarze, rzeźbiarze, a nawet muzycy od zarania dziejów utrwalają obraz miłości w swoich dziełach. W niektórych z nich jest ona bardzo niejednoznaczna, w innych – klasyczna, a w jeszcze innych niewidoczna, ale zawsze jest w mniejszym lub większym stopniu obecna.

Anna Figiel

Studentka poznańskiej polonistyki, miłośniczka rocka, dobrych książek i ciekawych filmów. Samotniczka, dla której największą frajdą jest zakopanie się wieczorem w łóżku przy angażującym serialu, układanie puzzli oraz rozmowy o poezji. Cicha dusza, próbująca odkryć wiele tajemnic (nie tylko literackich!). Fanka musicali oraz opery. Według niej muzyka, literatura i filmy sprawiają, że świat jest kompletny i bogaty w kolory, których na co dzień brakuje. Z zaangażowaniem śledzi rynek literacki w Polsce, nie tylko z racji badań naukowych, lecz także z własnego zainteresowania.

    Zostaw odpowiedź

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    0 %