KsiążkaPrzeczytaliśmy

Wszystko, czego wam nie powiedziałam

O Celeste Ng usłyszałam w jednym z odcinków podcastu Już Tłumaczę. Zainteresowałam się nią, ponieważ książka, która była przedmiotem rozmowy, to dystopia, a ja mam olbrzymią słabość do tego gatunku. Nasze zaginione serca mnie urzekły, a potem przyszedł czas na Małe ogniska, które również zrobiły na mnie niemałe wrażenie. Nie muszę więc mówić, jak się ucieszyłam, gdy na rynku ukazała się powieść Wszystko, czego wam nie powiedziałam.

Autorka rozpoczyna historię od śmierci głównej bohaterki, Lydii Lee, córki Chińczyka i Amerykanki. Dlaczego to ważne? Przenosimy się do lat 70. XX wieku do Ameryki, a zatem do czasów, gdy mieszane małżeństwa nie były szczególnie mile widziane. Lydia oraz dwójka jej rodzeństwa – Nath i Hannah – od zawsze więc wzbudzają zainteresowanie innych. Czarne włosy i azjatycki typ urody wyróżniają ich z tłumu i są wystarczające, by nastolatkowie byli wyrzutkami.

Czytelnik dość szybko orientuje się, że w rodzinie Lee nie wszystko działa tak, jak powinno. Zacznijmy od tego, że Nath, najstarsze dziecko, jest właściwie niewidoczny. To chłopiec nieśmiały, nieco wycofany, zainteresowany kosmosem, woli czytać książki w spokojnym zaciszu, niż na siłę szukać znajomych. Nawet przyjęcie na studia na Harvardzie nie wywołuje większych emocji. Nath nie potrafi porozumieć się z ojcem, który patrząc na swoją latorośl, widzi odbicie nastoletniego siebie. Przypomina mu to o trudnych czasach, próbach dopasowania się do okoliczności, wstydzie, że nie wywodzi się z „czystej” amerykańskiej rodziny. Dlatego traktuje syna chłodno, nie szczędzi mu złośliwości. Hannah, najmłodsza córka, od małego nauczyła się żyć w cieniu starszego rodzeństwa. Była spokojnym niemowlęciem i wyrosła na równie ciche dziecko. Cała uwaga rodziców skupia się na Lydii, która jest ich oczkiem w głowie. Dbają o to, by rozwijała swoje pasje, miała udane życie towarzyskie i spełniała marzenia. Tyle że pewnego dnia Lydia umiera i pozostawia po sobie ogrom pytań. Dlaczego? Czy ktoś zrobił jej krzywdę? Przecież to niemożliwe, by sama odebrała sobie życie…?

Zagłębiamy się w historię rodziny Lee, a autorka rysuje niezwykle skomplikowany obraz. Sięgamy aż do początków, czyli dzieciństwa Jamesa i Marilyn, którzy mieli różne marzenia. On marzył o tym, by pasować do społeczeństwa, nie wyróżniać się, a ona – chciała iść pod prąd, być lekarką, nie dać się zamknąć w domu jako kura domowa. Jak łatwo się domyślić, nie wszystko poszło zgodnie z oczekiwaniami, a te niespełnione pragnienia wnieśli najpierw do małżeństwa, by następnie przenieść je na dzieci. Mówi się, że miłość jest w stanie wszystko uleczyć – lecz może okazać się również pułapką. Ng oddaje prawdziwy obraz rodziny, na który wpłynęły niedomówienia, złe decyzje, ogrom żalu oraz właśnie – nieprawidłowo okazywane uczucie. A choć myśli się, że miłość jest podstawą udanych relacji rodzinnych, to zapomina się, że czasami można kochać tak bardzo, że nie umie się odpuścić. Można kochać tak bardzo, że przytłacza się dziecko swoimi oczekiwaniami, nie zauważa pozostałych potomków albo nie ukazuje się swojego cierpienia.

Mimo że akcja toczy się niespiesznym torem, to atmosfera jest niezwykle gęsta. Sama historia jest również wciągająca; już od początku autorka przykuwa uwagę czytelnika i utrzymuje poziom do samego końca. Prowadzi narrację w umiejętny sposób, odpowiednio zmieniając perspektywę, dzięki czemu wypełnia luki w prezentacji rodziny Lee i oddaje jej członkom głos, jednocześnie tworząc wielowarstwową opowieść, której finałem jest rozwiązanie zagadki śmierci Lydii. Jeśli czytaliście choć jedną powieść Ng, wiecie, że ważnym motywem w jej książkach jest obraz macierzyństwa oraz rasizm. I we Wszystkim, czego wam nie powiedziałam tego nie brakuje, ponieważ Ng pokazuje różne modele macierzyństwa: relację Marilyn z jej matką, która chciała dla córki bogatego męża i dobrego domu, matki Jamesa, która poświęciła wszystko dla lepszej przyszłości syna, a także samej Marilyn i jej dzieci, a zwłaszcza Lydii, na którą przeniosła swoje marzenia o niezależności, studiach medycznych i wspaniałym życiu, nie pytając jej o zdanie.

Ng pisze w sposób czuły, a zarazem bezlitosny o żałobie niemalże rozbijającej rodzinę, by potem ją na nowo scalić. Mówi również o konsekwencjach rodzicielskich błędów, wyniszczającej presji, nierzadko toksycznej miłości oraz wykluczeniu rzutującym na całe życie. Wszystko, czego wam nie powiedziałam jest bardzo gęstą powieścią, trudną, ciężką, od której czasami trzeba odpocząć, ponieważ klimat i często uczucie beznadziei aż przygniatają. Zarazem jest to również historia, w której nie brakuje nadziei oraz ulgi, że bohaterowie jeszcze odnajdą do siebie drogę i wyciągną wnioski.

Wszystko, czego wam nie powiedziałam jest misternie skonstruowaną opowieścią, w której autorka porusza ogrom wątków, a one z kolei wywołują całą gamę emocji. Fabułę śledzi się niemalże z zapartym tchem, mimo że kolejne wydarzenia sprawiają, że coraz bardziej współczujemy bohaterom. Ng pokazuje, jak skomplikowane może być życie i jak wiele czynników wpływa na nas samych, ale również naszych bliskich. Choć historia łamie serce, zdecydowanie warto ją przeczytać.

autorka: Celeste Ng

tytuł: Wszystko, czego wam nie powiedziałam

przekład: Tomasz Wilusz

wydawnictwo: Relacja

miejsce i data wydania: Warszawa 2024

liczba stron: 304

format: 140 × 205 mm

oprawa: miękka ze skrzydełkami

Polonistka z wykształcenia, skandynawistka w przyszłości. Miłośniczka nauki, jedzenia, filmów oraz seriali. Wielbicielka literatury dziecięcej, młodzieżowej i fantastycznej, a zwłaszcza dystopii. Zakochana w Norwegii i norweskim, ogląda, słucha i czyta wszystko, co powstało w kraju nad fiordami. Darzy miłością pieski i świnki morskie. Redaktor naczelna tego przybytku. Od niedawna udziela się na bookstagramie @mons.reads.

    Zostaw odpowiedź

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    0 %