KsiążkaPrzeczytaliśmy

Wy-twórcy książek

Wydawnictwo Karakter od początku istnienia raczy czytelników wrażliwych na historię grafiki szalenie interesującymi książkami i albumami. W zasadzie robi to, co powinny robić instytucje państwowe, ale ostatnio były zajęte zupełnie czym innym. Dzięki drużynie Karakteru dostaliśmy już opisywane przeze mnie wcześniej choćby: Balladę o dziewczynie, Dosłownie i Książkę po okładce. Teraz szukajcie w księgarniach albumu Wy-twórcy książek pod redakcją Jacka Mrowczyka. Zaliczam go do mojej ulubionej „serii” tego wydawnictwa. I cieszy informacja, że do jej powstania dołożyło się Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Bo to pozycja, która porządkuje i utrwala pamięć o dziejach polskiego rynku wydawniczego. 

Chociaż w znanym porzekadle przestrzega się czytelników przed ocenianiem książek po okładce, jednak, co tu ukrywać, jej wizualna strona jest tak samo ważna jak treść. I nie chodzi tylko o okładkę, ale o cały projekt książki. Truizmem jest twierdzenie, że źle zaprojektowana książka to klęska sprzedażowa. Natomiast dobry koncept ma szansę być nie dość, że zapamiętany przez czytelników, wzbudzać po latach sentyment, to także, w przypadku serii, być kontynuowanym przez lata. Niewątpliwie bywalcy księgarń bez problemu zauważają na półkach serię Nike, a w bibliotekach odnajdują książki „z kluczem”, „z jamnikiem”, albo Poczytaj mi, mamo. W Wy-twórcach książek mamy dowody na to, że projektanci książek są równie ważni jak redaktorzy. 

Takie podejście do opisu najważniejszych oficyn wydawniczych PRL-u to zapewne novum na rynku księgarskim. Oprócz szczegółowego opisu losów wydawnictw dostajemy dodatkowo kilka rozmów z grafikami niegdyś w nich pracującymi. Zerkamy zatem ich oczami na procesy twórcze, które decydowały najpierw o koncepcji i wizji, a potem zamieniały się w konkretne projekty. Dowiadujemy się, że zmaterializowany pomysł trzeba było prowadzić przez wszystkie etapy produkcji książki, bo w tamtych czasach na projekt czyhało wiele przeszkód. Kiepski papier, liche farby, a nawet złośliwi zecerzy (był taki zawód) mogły doprowadzić do kiepskiego produktu finalnego, a nawet nerwicy grafika. I choć nie wszystkie wywiady są tak samo pasjonujące, to malują dokładny obraz niegdysiejszego świata (i światka) wydawniczego. Te rozmowy to świadectwo minionych czasów i choćby za to należy się ich autorowi specjalne miejsce w Niebie. Karakter dołożył kolejną cegiełkę do dokumentowania tej części rynku wydawniczego, który dotąd nie był opisany tak szczegółowo. A pamiętajmy, że w kwestii projektowania okładek i tworzenia ilustracji książkowych w PRL-u mamy osiągnięcia wyjątkowe. Wy-twórcy przynoszą oczywiście bogatą ilość reprodukcji okładek oraz wnętrz książek. 

W siedemnastu rozdziałach można obserwować, jak poszczególne wydawnictwa starały się nadać swoim książkom najlepszą formę, a przy tym stworzyć wyróżniający je styl. A wszystko to z dostępnych materiałów i w oparciu o ówczesne możliwości wydawnicze. Ale i nie bez uwzględniania społecznych oczekiwań, bo przecież książka powinna ostatecznie zostać sprzedana. Sam autor planowanej do wydania książki był (i jest do dziś) najbardziej przyciągającą siłą, ale pomyślmy, czym byłyby bajki Andersena bez ilustracji Szancera. W projektowaniu książek wszystko musiało być przemyślane – format (kryminał najlepiej jeśli miał formę kieszonkową), oprawa (okładka encyklopedii powinna być twarda i obszyta materiałem), a seria, wiadomo – być jednolita w formie. 

Książka skupia się na historycznie określonym czasie PRL-u, ale oczywistym jest, że sięga nieco lat późniejszych i wcześniejszych. Bo przecież sytuacja wydawnictw w początkowym okresie Polski Ludowej w sporej mierze zależała od spuścizny powojennej, a ta łaskawa dla tego rynku nie była. Z kolei spojrzenie na epokę kapitalizmu pozwala zobaczyć, co wyniknęło z uwolnienia gospodarki, a nie zawsze same pozytywy. 

PRL był szczególny. Władza komunistyczna zdawała sobie sprawę z konieczności dostarczenia Polakom wartościowej literatury, ale pojęcie wartości rozumiała w szczególny sposób. Aby mieć kontrolę nad tym, co się wydaje w kraju, przede wszystkim tworzono państwowe oficyny. Z drukarń wyjeżdżały stosy dzieł ojców socjalizmu i dogłębnie sprawdzona literatura. Dla dokładnej kontroli wydawanych dzieł powołano cenzurę państwową, która działała nie tylko prewencyjnie, określając, co może się ukazywać i w jakiej formie, ale także reagowała na ewentualne „przeoczenia” wydawców. Ze świeżo wydrukowanych książek znikały nie tylko fragmenty tekstu, ale także ilustracje. Jeśli nie było możliwe ich usunięcie, naklejano na nie nowe, niebudzące niepokoju. I chociaż wydaje się, że potyczki z cenzurą były istotnym zajęciem redaktorów, to jednak najczęściej sen z powiek spędzały wydawnictwom problemy z papierem i jakością druku. Na szczęście, w zasadzie, niemal normą w ówczesnych wydawnictwach było zatrudnianie najlepszych projektantów, grafików i ilustratorów. Powstawały cudowne ilustracje do książek dla dzieci, fenomenalne pomysły typograficzne okładek i kontynuowane do dziś projekty serii wydawniczych. Wy-twórcy przynoszą przykłady najlepszych i opisują historie ich powstania. 

Karakter wydał książkę, która jest niezwykle ważnym zapisem nie tylko fragmentu historii polskiego rynku wydawniczego. Moim zdaniem to także fenomenalny obraz tego, jak kształtowała się zbiorowa inteligencja i wrażliwość na kulturę i sztukę oraz, w ogromnej mierze, także gusta i czytelnicze preferencje. Wydawnictwa dbały nie tylko o to, żeby ukazywały się dzieła cenne, ale także aby były najlepiej zaprojektowane. Stąd tak bogata historia, która doczekała się syntetycznego opisania i zilustrowania. Brawa dla Karakteru, który w trudnym momencie dla wydawnictw (rosnące ceny papieru) systematycznie dorzuca do swojego portfolio cenne publikacje. Lektura Wy-twórców książek to wielopoziomowa przyjemność dla tych, którzy kochają książki. Rzec można, cytując Mariusza Szczygła, niemal intelektualny orgazm. Szkoda tylko, że nie ma obwoluty, ale to już byłoby dla mnie szczęścia nad miarę. 

pod redakcją: Jacka Mrowczyka

tytuł: Wy-twórcy książek 

wydawnictwo: Karakter, ASP Katowice

miejsce i rok wydania: Kraków 2023

format: 205 × 268

liczba stron: 384

okładka: twarda

Cenię spokój, zarówno ten uświęcony, jak i zwykły. W tym (s)pokoju mam swoje miejsce, z którego sięgam po książki. Czytanie dostarcza mi wszystkich emocji, jakie wymyślił świat. Nauczyłem się tego dawno temu w bibliotece w moim rodzinnym mieście. Wtedy czytałem książki „podróżnicze, względnie podróżniczo-awanturnicze”, dziś najchętniej wybieram literaturę non-fiction i książki przybliżające zjawiska kulturowe sprzed kilku dekad. Przyglądam się niektórym sztukom plastycznym i szperam w klasykach polskiego komiksu. Jestem dobry dla książek.

    Zostaw odpowiedź

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    0 %